3 rzeczy, które chciałbym wiedzieć, kiedy kończyłem 18 lat

Podróże w czasie, póki co, nie są możliwe, ale gdybym mógł stanąć przed wersją siebie z przed kilku lat, chętnie udzieliłbym sobie kilku istotnych porad. Istotnych teraz, bo dalej nie mam gwarancji, że „młodszy ja”, chciałby ich wysłuchać.


Tak, uważam, że do wielu rzeczy nie byłem przygotowany, albo mnie nie przygotowano. Zderzenie z „życiem” okazało się w kilku kwestiach dosyć bolesne, często musiałem bardzo szybko nadrabiać swoje zaległości, żeby nauczyć się jak obchodzi się z innymi, z samym sobą i ze swoimi obowiązkami.

To, że dzisiaj jestem mądrzejszy i rozumiem więcej rzeczy, nie oddala ode mnie myśli, że gdybym wiedział trochę więcej wcześniej, to moje życie byłoby łatwiejsze, a na pewno mniej stresujące.

1. Życie to nie sprint, życie to bieg długodystansowy.

Kiedy miałem 18 lat, całe moje życiowe plany i cele nie wybiegały dalej niż do czekającej mnie matury. Nie wiem czy da się tego uniknąć, ale wtedy u mnie i u wielu otaczających mnie ludzi, panowało przeświadczenie, że egzamin maturalny i wybór studiów, to najważniejsza rzecz jaka nas w życiu czeka. Że od tego wszystko będzie zależało i dlatego trzeba się skupić na tych ostatnich kilku miesiącach nauki, a później już wszystko będzie dobrze i życie jakoś się samo potoczy. Dzisiaj wiem, że to tak nie działa.

Życie to nie sprint, którym w kilka miesięcy można wszystko sobie poukładać. Jasne, te wszystkie wybory, egzaminy i stres mają sens i mogą mieć odbicie w późniejszym życiu, ale równie dobrze mogą go nie mieć. Tak samo błędne jest przeświadczenie, że nauka, rozwijanie swoich umiejętności i kreatywność, kończą się wraz z końcem szkoły, a potem już „jedzie się” na tym maturalnym sukcesie i wszystko jest na swoim miejscu. Prawda jest taka, że nie do końca da się wszystko sobie poukładać, kiedy ma się 18 lat. W zasadzie można poukładać bardzo niewiele. Potem wszystko się zmienia, a życie może na nowo zacząć się, kiedy mamy 20, 30, 40 czy 50 lat.

Byłbym spokojniejszy, gdybym wiedział, że wszystko dopiero przede mną. A uczyć się, starać, rozwijać i walczyć o swoje będę musiał przez całe życie, nie tylko do końca szkoły.

2. Nie da się nalać wody do miski z dziurawym dnem.

Bardzo dużo młodych osób żyje z przeświadczeniem, że „z całym światem jest coś nie tak, tylko ja jestem normalny”. Ja też tak miałem. Dotyczyło to uczucia samotności, z którym nie zawsze umiałem sobie poradzić. Czułem, że nie ma osoby, która by mnie tak naprawdę zrozumiała i potrafiła wnieść coś istotnego do mojego życia, a jednocześnie szukałem na siłę jakiegoś substytutu, zastępstwa, czegoś, co przynajmniej przez chwilę pozwoli mi poczuć, że ktoś w tym moim życiu jest a ja potrafię się z tego cieszyć. Ale takie substytuty nie działają.

Poszukiwanie na siłę ma tę zasadniczą wadę, że kiedy emocje opadną i wracasz spokojnie do domu, to znów dopada cię poczucie pustki, jeszcze większej niż wcześniej. Łatwo wtedy obwiniać cały świat, będąc przekonanym, że to w każdym innym tkwi wina. Ale nie da się nalać wody do miski z dziurawym dnem.

Dzisiaj wiem, że problem najczęściej leży we mnie i w moim podejściu albo mojej dojrzałości. Jestem jak ta miska. Cały czas szukam czegoś, co będzie mogło mnie wypełnić i cały czas nie udaje się to, bo którymś otworem zawsze ucieka woda. Dzisiaj wiem, jak powinienem te otwory zatykać – jak naprawiać swoje wady i eliminować błędy. Wcześniej tego nie wiedziałem i zamiast starać się zrobić coś ze sobą – bo nie, nie byłem idealny – cały czas szukałem winy w otoczeniu. Hej, to jedna z tych rad, które każdy powinien zapamiętać.

3. Nie bierz wszystkiego tak poważnie.

Kiedy miałem 18 lat, myślałem, że wszystko zależy tylko ode mnie. To pewnie łączy się z tym słynnym kultem sukcesu i ludźmi, którzy chętnie sprzedają innym teksty typu: „Możesz wszystko i wszystko zależy tylko od ciebie. Weź się w garść.”. Myślałem, że rzeczywiście tak jest, ale potem okazało się, że nie, nie wszystko zależy ode mnie i w każdej sytuacji na moje zachowanie, decyzje i sukcesy, wpływ będą mieli inni ludzie.

Funkcjonowanie z myślą, że jedynie ja mam wpływ na własne życie, nie należy do najłatwiejszych. Prowadzi do sytuacji, w której człowiek przejmuje się nawet najmniejszymi problemami czy niepowodzeniami, a dodatkowo chce kontrolować wszystko i wszystkich. A przecież tak się nie da. W rzeczywistości, na nasze życie wpływ może mieć każda napotkana osoba. Pewnych rzeczy nie da się też przewidzieć i ich kontrolować. No, ale ja tego nie wiedziałem. I wszystko traktowałem bardzo poważnie, przejmując się najmniejszymi pierdołami, na które zwyczajnie nie miałem wpływu. To trochę dziwne, bo typowy osiemnastolatek powinien właśnie traktować życie mniej poważnie i mniej się stresować. Ja byłem inny i trochę tego dzisiaj żałuję.

Do pewnych rzeczy trzeba dojść, do innych trzeba dojrzeć. Nie mam pojęcia, czy gdyby ktoś mi wcześniej wytłumaczył, co robię źle i co powinienem w sobie zmienić, to potrafiłbym z pokorą tego wysłuchać. Ale tak czy inaczej, jeżeli ktoś ma możliwość zastanowić się, jakie rzeczy o życiu powinien wiedzieć człowiek, który w dorosłość dopiero wkracza, to niech się zastanowi i da komuś podobne rady. Warto próbować i oszczędzić komuś stresu i kilku rozczarowań.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu