3 seriale, które dadzą ci do myślenia

Oglądanie seriali powoli staje się naszą dyscypliną narodową. W końcu doczekaliśmy czasów, w których serial kojarzy się w Polsce nie tylko z tasiemcami z Ameryki Południowej i wątpliwej jakości rodzimymi produkcjami, ciągnącymi się przez lata, ale również z wysokobudżetowymi opowieściami serwowanymi nam przez platformy streamingowe i największe stacje telewizyjne.


Bardzo cieszy mnie fakt, że seriale to dla nas już nie tylko „M jak miłość”, „Na wspólnej” czy „Złotopolscy”, ale również produkcje, które budżetem, rozmachem i profesjonalizmem nie odbiegają w żadnym stopniu od filmowych hitów, a w wielu aspektach nawet je przewyższają.

Ja sam przez ostatnie 12 miesięcy obejrzałem ich co najmniej kilkanaście (chociaż mam wrażenie, że licznik zatrzymał się bliżej 20) i aż boje się policzyć ile zajęło mi to godzin. Biorąc pod uwagę to, że nadal studiowałem, pisałem prace licencjacką i miałem mnóstwo innych obowiązków, to całkiem niezły wynik. Zdążyłem więc uświadomić sobie, ile fantastycznej rozrywki może przynosić oglądanie tego typu produkcji. Dość powiedzieć, że dosłownie kilka dni temu po ostatnim odcinku serialu „Dark” było we mnie tyle emocji, że z miejsca prawie zacząłem robić pompki obok łóżka.

Ale oprócz doskonałej rozrywki, seriale – podobnie jak filmy – mogą dawać nam sporo do myślenia. Postanowiłem wybrać 3, które moim zdaniem potrafią zmienić ludzkie myślenie i sprawić, że oprócz dobrej zabawy przed ekranem, będziemy mieli poczucie, że wynosimy z seansu „coś więcej”, a nasze szare komórki będą pracować jeszcze wiele godzin po obejrzeniu napisów końcowych.

1. Black Mirror

Dla mnie, jako wielkiego entuzjasty nowoczesnych technologii i wszelkiego rodzaju gadżetów, ten serial od pierwszego sezonu był w top 3 ulubionych produkcji tego typu. To jest właśnie jedna z tych pozycji, która oprócz elementów czysto rozrywkowych, serwuje nam sporą dawkę tematów do przemyśleń. Jak wpłynie na nas postęp technologiczny? Czy odnajdziemy się w świecie nowoczesności? I jakie negatywne skutki może przynieść rozwój naszego społeczeństwa? To są pytania, na które – nie dosłownie, ale poprzez opowiedziane historie – odpowiadają kolejne odcinki „Black Mirror”.

W „Czarnym Lustrze” każdy odcinek opowiada inną historię i w trochę inny sposób podchodzi do technologicznego postępu, który albo już się wydarzył, albo jest bardzo prawdopodobny w najbliższych latach. Po obejrzeniu niektórych z nich, patrząc na ekran swojego smartfona, tabletu, komputera, smart-opaski i innych gadżetów, bardzo mocno zastanawiałem się, czy aby na pewno idziemy w dobrym kierunku.

Wiele razy byłem przerażony, kilka razy się wzruszałem i co najmniej 3 razy miałem wrażenie, że gdyby ten pojedynczy odcinek był pełnometrażowym filmem, miałby szansę na kilka branżowych nagród. Szczególnie od 3 sezonu, kiedy produkcją zajęli się amerykanie, niektóre odcinki to prawdziwe „małe arcydzieła”, których nie powstydziliby się najlepsi światowi reżyserzy.

Najważniejszym, z czym zostawiło mnie „Black Mirror”, było pytanie o to, czy będziemy potrafili zachować resztki człowieczeństwa i wrażliwości w świecie (jeszcze bardziej) przepełnionym technologią i czy będziemy potrafili poradzić sobie ze wszystkimi negatywnymi skutkami postępu, takimi, z istnienia których dzisiaj jeszcze nie zdajemy sobie sprawy.

2. West World

Pozostając w temacie tego, co czeka nas w przyszłości, przechodzimy do serialu opowiadającego historię parku rozrywki, w którym w westernowym klimacie można oddać się przyjemności napadania na bank, uwodzenia pięknych kobiet czy strzelania z rewolwerów do mniej lub bardziej świadomych tego ludzi. No właśnie, czy aby na pewno do ludzi? Okazuje się, że park rozrywki zamieszkiwany jest przez maszyny, do złudzenia przypominające żyjące istoty. Przypominające na tyle, że w pewnym momencie ciężko będzie stwierdzić, kto jest bardziej „ludzki”, człowiek czy robot?

W przeciwieństwie do „Black Mirror”, serial „West World” skupia się na jednej głównej historii, w której musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy sztuczna inteligencje jest w stanie czuć, być wrażliwym i przeżywać emocje jak prawdziwy człowiek? Fani „Łowcy Androidów” będą zachwyceni, a wszyscy ci, dla których istotne są takie kwestie jak traktowanie przez ludzi wszystkich innych, podległych istot (czy żyjących, czy mechanicznych), będą mieli możliwość po raz kolejny zastanowić się, czy konstruując coraz to bardziej idealne kopie siebie, nie gubimy po drodze człowieczeństwa i upodabniając maszyny do nas, sami upodabniamy się do maszyn.

3. Making a murderer

Dla odmiany, czas na serial dokumentalny. Dziesięcioodcinkowa produkcja Netflixa, opowiada historię Stevena Avery’ego, Amerykanina, niesłusznie skazanego za napaść i gwałt, walczącego o wielomilionowe zadośćuczynienie za odebranie najlepszych lat życia, które musiał spędzić w więzieniu. Historia ta jednak przybiera dosyć niespodziewany obrót, kiedy główny bohater zostaje oskarżony o kolejną zbrodnię.

Czy seriale dokumentalne to nuda? Nie, jeżeli sa zrealizowane podobnie jak „Making a murderer”. Ten serial rzeczywiście daje do myślenia, pokazując funkcjonowanie amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości i jednocześnie opowiadając historię jednej z najciekawszych spraw kryminalnych ostatnich lat.

Dla mnie, to co najważniejsze i najbardziej fascynujące zaczęło się dopiero po obejrzeniu serialu. Bo kiedy zacząłem czytać, szperać i szukać informacji o sprawie, okazało się, że w zrealizowanym dokumencie, możemy znaleźć kilka nieścisłości i smaczków, które ujawniają się dopiero po ponownym obejrzeniu wszystkich dziesięciu odcinków. Ja tak zrobiłem i po dwukrotnym seansie jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że to jedna z najlepszych pozycji, jakie oferuje nam Netflix.

To, nad czym zaczynamy się zastanawiać po obejrzeniu tego serialu, to czy można skazać i udowodnić winę niewinnemu człowiekowi i czy z drugiej strony, winny człowiek, z braku dowodów, może nigdy nie ponieść konsekwencji swoich czynów?

Uff, dobrnęliśmy do końca tej kulturalnej wstawki, która jest dla o tyle ważna, że dotyczy mojej ostatniej pasji, jaką jest ślęczenie godzinami przed rozświetlonym ekranem. Sam bardzo się cieszę, że oprócz treści jedynie rozrywkowych, można znaleźć też takie, o których myśli się jeszcze wiele godzin po zakończeniu seansu. A czasem pomyśleć też warto. I do tego (jak i do obejrzenia powyższych seriali) zachęcam.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu