Bez tego, świat cię nie pokocha

Brak akceptacji, to nie tylko chęć utopienia każdej łodzi z uchodźcami przypływającymi do Europy. To też moment, w którym patrząc w lustro masz wrażenie, że człowiek przed tobą do niczego się nie nadaje.


Nasze życie w społeczeństwie wydaje się bardzo skomplikowane, ale oparte jest na bardzo prostych zasadach. Żeby było nam dobrze potrzebujemy tylko kilku rzeczy. Celu i roli do wypełnienia, nagrody za to co robimy, poczucia sensu i akceptacji innych. I najtrudniej o to ostatnie.

Oczekujemy i pragniemy, żeby świat nas pokochał. Żeby ludzie nas akceptowali, wspierali i chwalili. Reagowali pozytywnie na nasze działania. Każdy tę potrzebą akceptacji ma słabszą, albo silniejszą, ale nie ma człowieka, który by zupełnie szczerze był w stanie powiedzieć, że świat ma w dupie i nie zależy mu na tym, jak będą się do niego odnosili inni.

Ale to wszystko nigdy się nie wydarzy – świat nigdy cię nie pokocha i nie zaakceptuje – jeżeli ty nie zaakceptujesz siebie. To często jest błędne koło, kiedy dostajemy od życia kopa w tyłek, zaczynamy się nad sobą użalać, a potem dostajemy kolejnego, jeszcze większego, kopa. I to koło trzeba przerwać, zamieniając fragment o użalaniu się, na kilka słów o tym, jak dostrzec swoją wartość.

Bo ludzie nigdy nie zobaczą twojej wartości, jeżeli najpierw nie zobaczysz jej w sobie ty. To jedyna słuszna droga i jedyna słuszna kolejność. Nikt nie będzie cię wspierał w realizacji twoich celów, jeżeli nie będzie celów. Nikt nie pochwali twojej pracy, jeżeli tej pracy nie będzie. Tak samo nikt nie uzna cię za kogoś wartościowego, jeżeli tej wartości w sobie nie zobaczysz.

Każdy człowiek jest wartościowy i każdy człowiek ma swoje mocne strony. Na tym można zakończyć i każdy o tym doskonale wie, ale nic z tą wiedzą nie robi. Jest to tak oczywiste, że kiedy przychodzi co do czego, wydaje się to zupełnie nieistotne i pozostawione na bezużytecznym poziomie ogólności. Ale świadome wbicie sobie tego do głowy, naprawdę może pomóc w samoakceptacji.

Problem jest wtedy, kiedy mamy problem sami ze sobą. Może to być błahostka i szybko jesteśmy w stanie wyjść na prostą, ale mogą to być też poważne kłopoty, przez które zupełnie oddalimy się od innych ludzi. Możemy mieć problem ze znalezieniem w sobie czegokolwiek dobrego, na czym moglibyśmy się oprzeć. Jedna porażka staje się podstawą do kolejnej, a niechęć do samego siebie powiększa się jak kula śnieżna, tocząca się po stromym zboczu.

Inni patrzą na nas nie tylko przez pryzmat naszych osiągnięć, ale też przez pryzmat tego, jak traktujemy sami siebie. Jak o sobie mówimy i jak jesteśmy w stanie siebie „zareklamować”. Jeżeli będziemy uważać, że robimy coś źle, że jesteśmy beznadziejni, a nasze życie to ciągłe porażki – ludzie szybko to wyczują i będą patrzeć na nas podobnie.

Człowiek jest „produktem”, który innym sprzedajemy każdego dnia. Pokazujemy się z atrakcyjnej strony i liczymy na to, że ktoś to zauważy. Nie da się dobrze sprzedać produktu, w który się nie wierzy. Nie da się go zareklamować, jeżeli uważa się, że jest beznadziejny.

Kiedy nie akceptujemy samych siebie, ciężko nam jest też akceptować innych. Dostajemy po tyłku i to wywołuje w nas agresję i niechęć do ludzi, którzy odpowiadają taką samą niechęcią. Znalezienie akceptacji do samego siebie to nie tylko pokazanie siebie z dobrej, wartościowej strony, ale też nauka dostrzegania tej wartości w innych ludziach.

Świat może cię pokochać, jeżeli ty pokochasz siebie. Bez tego, ciężko jest na to liczyć. Nawet jeżeli wydaje ci się, że tej miłości i akceptacji nie potrzebujesz, i świetnie poradzisz sobie bez innych, to prędzej czy później życie to zweryfikuje. Bo żyć samemu czasami jest dużo łatwiejsze, niż żyć dobrze z innymi.

Najlepiej odnaleźć się w jednej i drugiej sytuacji. Znając swoją wartość dla siebie i innych.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu