A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać w góry?

Ja tak zrobiłem. Studiom powiedziałem papa, rodzinie powiedziałem papa, spakowałem wielką torbę, w której ¾ miejsca zajmowały moje buty w rozmiarze 49 i pojechałem. Gdzie? Do Dusznik Zdroju.


Góry są dla mnie miejscem bardzo sentymentalnym, czasem nawet powodującym lekkie wzruszenie. To dla mnie miejsce w którym świetnie się myśli i planuje, doskonale odpoczywa i przede wszystkim inspiruje. Inspiruje wszystkim: drzewami, złotymi liśćmi, mgłą otulającą domy i lasy o poranku oraz po zmroku, i ludźmi – tymi, z którymi spędzamy czas. Bo chociaż jakiś czas temu ogromną przyjemność czerpałem z podróżowania w pojedynkę, o tyle teraz, nie wyobrażam sobie braku jakiegokolwiek towarzystwa. A ludzie, z którymi spędziłem kilka październikowych dni w miejscu, o którym zaraz wam opowiem – to osoby wyjątkowe.

Kotlina Kłodzka jest niezwykle klimatyczna, pełna interesujących i pięknych miejsc, które w skali całej Polski są czymś zupełnie wyjątkowym. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że zostałem jednym z uczestników wydarzenia Camp be OFF, dzięki któremu miałem szansę odkrywać tajemnice Dusznik Zdroju i całej ziemi kłodzkiej.

Z każdym miejscem jest związana historia, za każdym miejscem stoją ludzie. I kiedy widać w nich pasję – trudno nie odnieść wrażenia, że miejsce jest magiczne, przepełnione urokiem, którego trudno szukać gdziekolwiek indziej. Bo jest to niepowtarzalne. I właśnie o takich niepowtarzalnych miejscach w Kotlinie Kłodzkiej chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć.

Zacznijmy od jakiegoś banału: Jestem facetem. Zabrzmiało poważnie? I powinno. Jako facet lubię porządny zastrzyk adrenaliny, najlepiej połączony z uczuciem wiatru rozwiewającego moje (póki co) coraz dłuższe włosy. Niestety, na co dzień nie mam zbyt wielu okazji aby zrobić coś szalonego, co jednocześnie byłoby zgodne z prawem, dlatego jedna z atrakcji na wyjeździe szczególnie mi się spodobała.

Był to spływ pontonem, organizowany przez SKI-RAFT. Spływ, dzięki któremu przypomniałem sobie o swoim dziecięcym marzeniu, kiedy na jednej z zielonych szkół, gdzieś w górach, wyciągałem z lodowatego strumienia kopniętą przez kogoś wcześniej piłkę. Wtedy wyobraziłem sobie, że płynę tym strumieniem na drewnianej tratwie, zbudowanej ze wszystkiego co miałem akurat pod ręką. W swoich marzeniach płynąłem wtedy do samego morza, wpadając po drodze na gofra do jednego z nadbałtyckich kurortów. Moje marzenie nigdy się tak całkiem nie spełniło, ale dzięki możliwości przepłynięcia się pontonem, mogłem chociaż trochę poczuć się jak na samodzielnie zbudowanej tratwie. Oglądanie piękna Kotliny Kłodzkiej z perspektywy rzeki, jest przeżyciem niesamowitym. Szczególnie jesienią, kiedy wszystkie kolory tworzą przepiękną kompozycję. Kompozycję, która rzeczywiście pozwala mieć poczucie bycia gdzieś z boku, z dala od betonowych bloków, samochodów i ruchliwych ulic. Coś, co po prostu trzeba poczuć na własnej skórze.

_dsc2411 _dsc2424 _dsc2442 _dsc2503 _dsc2473 _dsc2461

Najlepsze jest to, że kiedy wyszedłem suchym butem na ląd, zaraz miało czekać mnie coś równie ekscytującego. Po raz pierwszy w życiu miałem okazję podjąć wyzwanie wydostania się z escape roomu!

Jakieś trzy lata temu ktoś zaproponował mi zrobienie takiego pokoju zagadek i trzepania na tym grubej kasy, niestety odmówiłem. Wtedy jakoś mi się to nie podobało i nie wiedziałem w tym większego sensu. Gdybym zdecydował inaczej, pewnie nie czytalibyście dzisiaj mojego bloga, a ja, dopiero po tak długim czasie pierwszy raz przekonałem się na czym to wszystko polega. I nie wiem, czy to zasługa fantastycznej ekipy czy świetnie zaprojektowanego pokoju, ale bawiłem się wyśmienicie. Godzina w pokoju wydaje się być chwilą i chociaż nie udało nam się w końcu wydostać w regulaminowym czasie, to doszliśmy do ostatniej zagadki, z czego osobiście jestem bardzo dumny.

_dsc2550 _dsc2583 _dsc2596 _dsc2600

Mam ponad dwa metry wzrostu. Przyznaję, to sporo. Pomimo tego, że na co dzień spotykałem koszykarze równych, albo wyższych ode mnie – wśród większości ludzi czułem i czuję się jak gigant, albo przynajmniej drzewiec z Władcy Pierścieni.

W Kotlinie Kłodzkiej jest jedno miejsce, w którym każdy może się tak poczuć. I nie chodzi mi o miejskie przedszkole, ale o jedyny w swoim rodzaju park miniatur Minieuroland.

Znajduje się on w Kłodzku i naprawdę warto go odwiedzić. Szczególnie z dziećmi, ponieważ ilość atrakcji jakie tam dla nich przygotowano, potrafi dać kilka godzin prawdziwej rozrywki. Pamiętacie jak na początku tekstu pisałem o ludziach z pasją? Ten park jest prowadzony właśnie przez takiego człowieka! Trudno inaczej nazwać człowieka, który potrafi poświęcać swój czas, na osobistą rozmowę z wieloma gośćmi oraz stworzenie dla każdego chętnego indywidualnej oferty zwiedzania, tak aby każdy wychodził z parku zadowolony. Dawno nie spotkałem kogoś, kto z takim zaangażowaniem potrafi opowiadać o swoim projekcie. To, co stworzono na terenie tego parku miniatur, jest i będzie (bo wiele elementów projektu dopiero powstanie), czymś zupełnie niepowtarzalnym na europejską skalę. Nie żartuję! Trudno gdziekolwiek indziej szukać tak ciekawie rozwijających się projektów, które dzięki ogromnemu zaangażowaniu właściciela i pracowników, mają szanse przyciągać ludzi z całej Polski.

_dsc2643 _dsc2647 _dsc2667 _dsc2718

Ale to nie w parku miniatur usłyszałem, że jestem najwyższym odwiedzającym. Nie usłyszałem też tego od pani sprzątaczki, która przypadkowo zobaczyła moją głowę, wystającą zza ścianek prysznica w hotelowym pokoju (to oczywiście żart, nawet mój prysznic był bardzo spoko, ale o tym za moment).

Usłyszałem to w Kopalni Złota w Złotym Stoku.

Kopalnia Złota jest kolejnym miejscem na mapie Kotliny Kłodzkiej, które po prostu trzeba zobaczyć. Można tym sprawić frajdę sobie, swoim dzieciom i nawet swoim rodzicom i dziadkom – bo w kopalni dobrze bawić będą się wszyscy. Nawet ja, chociaż schylanie się było dla mnie nie lada wyzwaniem, bawiłem się świetnie. I to znów w dużej mierze za sprawą pani przewodniczki, która opowiadała o kopalni z pasją i zaangażowaniem, które porównać można chyba tylko do „Polimatów” Radka Kotarskiego i „Sensacji XX wieku.” Bogusława Wołoszańskiego.

Ten wyjazd to dla mnie wyjazd „pierwszych razów”. Ale nie takich o jakich myślicie. W kopalni pierwszy raz płynąłem podziemnym zalanym tunelem, pierwszy raz wybijałem własną monetę, pierwszy raz widziałem podziemny wodospad i pierwszy raz zjadłem deser z płatkami złota – bo tak, takich rzeczy też można tam spróbować. Można też wspinać się na ściance i wejść do kolejnego, fantastycznego… escape roomu! Zajęć jest tam na dobre kilka godzin i zdecydowanie warto tyle sobie zarezerwować. Można nawet trochę więcej, na wypadek gdyby ktoś postanowił eksplorować, niedostępne dla zwiedzających, korytarze kopalni.

_dsc3755 _dsc3765 _dsc3921 _dsc3811 _dsc3780 _dsc3772 _dsc3770 _dsc3969

Czasami trzeba zostawić świat w tyle. Czasami trzeba zwolnić. Duszniki Zdrój i Kotlina Kłodzka, to nie tylko kolorowe atrakcje i ekstremalne przeżycia. To również miejsce, w którym można się wyciszyć, pomyśleć, zastanowić, zaplanować. To teren, w którym natura jest na pierwszym miejscu, odgrywając kluczową rolę w życiu mieszkańców.

Prawdziwe chwile OFF przeżyłem na torfowiskach położonych w bezpośrednim sąsiedztwie Dusznik Zdroju. Spacer po pięknych okolicach pozwala trochę się rozluźnić i poczuć wyjątkowo blisko przyrody. Nawet w deszczowe dni warto się tam wybrać. Chociażby po to, żeby zobaczyć Polskie tereny górskie od innej strony – nie tylko przez pryzmat popularniejszych Tatr.

_dsc3286 _dsc3211 _dsc3107 _dsc3104 _dsc3100 _dsc3075 _dsc3089 _dsc3067 _dsc3065 _dsc3063 _dsc2942 _dsc2989 _dsc3004 _dsc3028 _dsc2847 _dsc2830 _dsc2809

A jeżeli o górach mowa, to nawet mgła nie przeszkodziła nam podziwiać górskich widoków, podróżując Dusznickim Ekspresem, aż pod sam Zieleniec, na który wjechaliśmy potem wyciągiem. Jeżeli lubicie jeździć na nartach, albo innych deskach, koniecznie musicie się tam wybrać. Ja na nartach nie jeździłem już dawno, ale jeżeli znalazłbym odpowiednio dużego buta i odpowiednio długie narty (muszę odezwać się do Adama Małysza), to chyba właśnie na Zieleńcu będę chciał przypomnieć sobie jak się to robi.

_dsc3328 _dsc3282

Jeszcze jednym atrakcyjnym miejscem, w którym można poczuć klimat tych terenów, jest schronisko „Pod Muflonem”. Odbywają się tam wydarzenia kulturalne i  koncerty. Nie ma tłumów, więc spokojnie można napić się gorącej herbaty albo pysznego rzemieślniczego piwka z lokalnego browaru. Oprócz tego, po wyjściu ze schroniska można przejść na taras widokowy, z którego rozpościera się piękna panorama Dusznik Zdroju.

_dsc4263 _dsc4225

Lubicie książki? Jestem przekonany, że tak. Ja kocham książki papierowe. Uwielbiam je dotykać, przeglądać, wąchać. Papier od zawsze mi się podobał i gdybym żył kilkaset lat wcześniej, pewnie pisałbym bloga przyklejając zapisane kartki papieru na miejskich słupach.

Dlatego też odwiedzenie Młyna Papierniczego w Dusznikach, jest dla każdego entuzjasty papieru obowiązkowe. Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie w dalej wykonuje się papier czerpany. Można tam poznać historię papieru, zobaczyć co potrzebne jest do produkcji takiego papieru, a nawet samodzielnie wykonać kilka arkuszy! Ja sam wykonałem i zakupiłem kilka takich kartek i będę pisał do was listy. Nie żartuję!

_dsc4314 _dsc4334 _dsc4348 _dsc4410 _dsc4591 _dsc4618

Duszniki Zdrój, to miasto które podejmuje coraz więcej kroków, w kierunku rozwoju. Chociaż wielu młodych ludzi decyduje się wyjechać, od pewnego czasu – dzięki działaniom burmistrza – miasto szuka pomysłów i inwestycji, które pomogą uczynić je ogromną turystyczną atrakcją. Jedną z imprez jakie w najbliższym czasie będą organizowane w Dusznikach, będą Mistrzostwa Europy w Biathlonie. Rozegrane zostaną, na budowanym właśnie najnowocześniejszym i najpiękniejszym obiekcie Biathlonowym w Polsce i jednym z najnowocześniejszych w Europie. Całe to przedsięwzięcie robi olbrzymie wrażenie. Podobnie jak sam sport, którego namiastkę mogłem poczuć, strzelając z odległości 50m do celu. Raz udało mi się trafić 5/5, ale nie mówcie tego znajomym z komisji wojskowej.

_dsc5240 _dsc4630 _dsc5383 _dsc5312

Na koniec przedstawię wam najważniejsze miejsce tego wyjazdu, czyli Hotel Fryderyk. To właśnie Fryderyk zaprosił nas na Camp be OFF i zorganizował wszystkie atrakcje. Już kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcia hotelu, byłem pewny, ze będzie mi się podobał I nie pomyliłem się. Hotel położony jest w naprawdę pięknym miejscu, ale to co zachwyca najbardziej – to jego cudowne wnętrza. Swego czasu koncerty dawał tam sam Fryderyk Chopin, a dzisiaj koncertowo są tam obsługiwani goście.

W kuchni, pyszne jedzenie przygotowuje Ania Niedziałkowska i jest to kolejny duży atut tego miejsca, ponieważ dzięki jedzeniu można poczuć się jak w najdroższych hotelach w Polsce.

Fryderyk ujął mnie wieloma możliwościami dostosowania się do potrzeb gości. Chcemy obejrzeć film? Nie ma problemu – pokój zabaw możemy momentalnie zamienić w salę kinową. Gra terenowa? Żaden problem. Ognisko? Bardzo proszę. Tak powinno się właśnie dbać o gości.

Oczywiście, czym byłby hotel bez strefy SPA. We Fryderyku, mamy do dyspozycji dwie sauny, jacuzzi, fotele do masażu i wiele zabiegów, które pozwolą się zrelaksować i zapomnieć o trudach górskich wędrówek. Podczas Camp be OFF, mieliśmy możliwość korzystać z kosmetyków od firmy Secret Soap Store, przeznaczonych do sauny. Peelingu co prawda nie robiłem, ale po maseczce na twarz, te niewielkie kawałki skóry na których nie mam brody, były gładkie jak nigdy.

Mieszkałem w pokoju Adama Czartoryskiego (tak, tutaj każdy pokój ma fajną nazwę) i muszę pochwalić hotel za kilka rzeczy, które są dla mnie zawsze miłe: łóżko było na tyle duże, że cały się w nim mieściłem, ścianki prysznica byly na tyle wysokie, że nie wystawiłem aż tak bardzo, żeby zalewać za każdym razem całą łazienkę, a wystrój pokoju był idealny do tego, żeby po prostu odpoczywać. Nie za dużo, nie za mało. Idealnie.

Fryderyk jest świetnym miejscem na wyjazd z dziećmi, albo na romantyczny weekend we dwoje. Moja ukochana, która ma gust jeszcze lepszy niż ja, była zachwycona. Wy też będziecie.

Jeżeli będę odwiedzał jeszcze Duszniki, to na pewno wybiore Hotel Fryderyk. Właśnie dlatego, że prowadzą go ludzie z pasją, którzy rozumieją potrzeby gości i potrafią się dostosować. A to nie wszędzie jest regułą.

mg_2001-1024x683 mg_0093-1024x683 mg_0055-1024x683 _dsc4761 _dsc4685 _dsc4660 _dsc4650

Na koniec chciałbym podziękować. Wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że Camp be OFF doszedł do skutku i dzięki którym mogliśmy tak świetnie się bawić, odkrywając sekrety Kotliny Kłodzkiej.

Dziękuję firmie Chocolissimo, za słodkie powitanie w hotelu, Kopalni Złota w Złotym Stoku, SKI – RAFT za fantastyczny spływ i escape room, Dusznickiemu Ekspresowi za transport na torfowiska i Zieleniec, schronisku Pod Muflonem za gościnę i pyszne piwko, Sudeckiej Wołowinie za uroizmaicenie jadłospisu, EKO AR za wprowadzenie w świat uprawy aronii, Dobrej Kalorii i Zmiany Zmiany za pyszne przekąski, Sekret Soap Store za kosmetyki do sauny, Muzeum Papiernictwa za przedstawienie jednego z dwóch ostatnich prawdziwych papierników w Polsce, Wiesławowi Bakanowiczowi za gotowanie na żywo, Parkowi Miniatur Minieurland za przeniesienie nas do największych europejskich i światowych stolic i ich zabytków, Słodkie Czary Mary za pyszne cukierki i wytwórni makaronów Fabjańscy za energetyczny posiłek.

img_20161018_174404 img_20161016_135413 img_20161016_135054 img_20161020_130613 img_20161020_142123

Dziękuję Hotelowi Fryderyk, za wspaniałą gościnę i bankiet na zakończenie wyjazdu. Dziękuję  sponsorom – Monte Santi – za pyszne wino, które docenili wszyscy uczestnicy wyjazdu i Wiesławowi Bakanowiczowi – za perfekcyjny obiad i umożliwienie stworzenia kartek z życzeniami, dla dzieci z oddziałów onkologicznych.

Dziękuję wszystkim uczestnikom: Kasia Ogórek, Elwira Rogoda, Jacek Kłosiński, Żaneta Bogdziewicz, Natalia Knopek, Angelika Witaszewska, Kasia Mistacoglu, Agnieszka Świetlik. Jesteście wspaniali! Dzięki wam za te kilka fantastycznych dni!

_dsc5076

Zdjęcia we wpisie zostały wykonane przez Szymona Korzucha i Angelikę z ugotowani.tv.

 

 

Wpis powstał we współpracy z Hotelem Fryderyk.

logo-fryderyk

 

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu