Czego mężczyźni nie wiedzą o molestowaniu?

Ten tekst powstał, aby pokazać, że odpowiedzialność za drugiego człowieka spoczywa na każdym. I warto wiedzieć, gdzie są granice, i kiedy je przekraczamy.


Hollywood – najważniejsze miejsce na mapie światowego przemysłu filmowego. Miejsce pełne wybitnych artystów, gwiazd i celebrytów. Dom dla olbrzymiej ilości osób z pierwszych stron gazet, traktowanych przez wielu widzów i fanów na równi z bóstwami albo przybyszami z innej planety – mieszkańcami świata odległego i nieosiągalnego.

Hollywood – miejsce, w którym wszystko okazało się zwyczajne do bólu, bo tak jak w każdej grupie społecznej, również wśród osobistości z okładek kolorowych magazynów, znalazły się osoby traktujące innych jak przedmioty bez wartości. Wyszedł na jaw problem molestowania seksualnego kobiet.

Potem poszło już szybko. Bo problem nie dotyczy Hollywood, nie dotyczy gwiazd, nie dotyczy też jednego kraju czy jednej grupy społecznej. Problem dotyczy każdego, w każdym miejscu na świecie i w każdym wieku. Bez względu na status materialny, wykształcenie, poglądy czy wyznawaną religię.

Świadomość problemu zaczęła budować akcja #metoo, w której kobiety z całego świata opowiadały o swoich przeżyciach związanych z molestowaniem seksualnym. Niektóre z tych historii, opisywaną obrzydliwością, budziły emocje nawet u najmniej wrażliwych. Do czasu.

Potem znów przyszło niezrozumienie, bo okazało się, że nie wszyscy rozumieją molestowanie tak samo i dla niektórych opisywane przez kobiety sytuacje, były jedynie „żartem”, „nieporozumieniem” i czymś „normalnym”.

A jaka jest rzeczywistość? Rzeczywistość jest taka, że skala problemu jest ogromna i warto nadal się nad nią pochylać, myśląc przy tym, co zrobić, aby do takich sytuacji dochodziło rzadziej.

Czy pomogą w tym kolejne skandale wśród sławnych i wielbionych przez miliony gwiazd filmu i showbiznesu? Tak i nie. Tak, bo pokazuje to, że nawet osoby, których życie jest obserwowane przez ludzi na całym świecie, nie są perfekcyjne i tak jak każdy, są zdolne do okropnych czynów. Ale tak jak każde inne, podobne sytuacje, które są zgłaszane dopiero po wielu latach, prawdopodobnie nie wpłyną na myślenie osób, które takich czynów się dopuszczają. Zwyczajnie zabraknie najważniejszego – konsekwencji.

I to jest poważny problem, bo pomimo tego, że bardzo wiele kobiet zebrało się na odwagę i opowiedziało o przykrych sytuacjach ze swojego życia, bardzo często minęło od tych sytuacji sporo czasu. A wcześniej był tylko brak świadomości, brak reakcji, strach, albo ciche przyzwolenie. A na sam koniec zerowe konsekwencje i brak kary dla osoby, która molestowania w takiej czy innej formie się dopuszcza.

Dlatego cieszę się, że zwiększa się świadomość. Bo to oznacza, że może teraz, kiedy kobieta poczuje, że ktoś traktuje ją nie w porządku, nie będzie bała się tego głośno wykrzyczeć (dosłownie i w przenośni) w momencie, w którym sytuacja ma miejsce. Może nie będzie się bała tego zgłosić i tym samym zażądać kary dla osoby, która molestowania się dopuszcza. Czasami wstyd, kompromitacja i realna kara są jedynymi środkami, które są w stanie czegoś nauczyć.

Mężczyźni muszą wiedzieć, gdzie są granice, a ich przekroczenie musi być od razu sygnalizowane. Każda kobieta ma prawo postawić te granice w innym miejscu, dlatego ważne jest, żeby potrafiła to jasno komunikować, a w razie czego potrafiła użyć innych środków, aby zbyt nachalne osoby pozbawić komfortu robienia wszystkiego czego chcą.

Każdy ma granice gdzieś indziej, dlatego jedna kobieta może nie widzieć żadnego problemu, żeby już na pierwszym spotkaniu wpaść w ramiona mężczyzny, a nawet będzie oczekiwała tego, że mężczyzna wykona jako pierwszy bardziej odważny krok. Inna nie będzie sobie mogła czegoś takiego wyobrazić i każdą próbę fizycznego kontaktu ze strony mężczyzny będzie traktowała jak atak i molestowanie. Dlatego właśnie tak ważne są jasne komunikaty, a w awaryjnych sytuacjach, poproszenie o pomoc i zgłoszenie nieodpowiedniego zachowania. Obowiązkiem innych jest tej pomocy udzielić.

Mężczyzna może na początku nie wiedzieć, gdzie znajdują się granice ustalone przez kobietę, ale kobieta powinna o swoich granicach wiedzieć zawsze. I nie na zasadzie zgadzania się ze wszystkim co mówią inne kobiety, dla których molestowaniem może być zarówno próba złapania za piersi, jak i nawiązanie kontaktu cielesnego w postaci dotknięcia dłoni. Każdy jest inny i każdy inaczej będzie interpretował tę samą sytuację. Dlatego jeżeli realnie ma się coś zmienić, nie wystarczy tylko iść za trendem i informować o swoich przykrych sytuacjach za pośrednictwem mediów społecznościowych, kiedy wcześniej dało się na coś ciche przyzwolenie. Trzeba reagować.

Dlatego nie potrafię się zgodzić z kobietami, które wrzucają wszystkie sytuacje do jednego worka i wypowiadając się w imieniu wszystkich kobiet, mówią co molestowaniem jest, a co nim nie jest. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że do kobiety „nie powinno się powiedzieć nic, czego nie chciałbyś usłyszeć od więźnia zamkniętego z tobą w jednej celi”. Nie zgadzam się, bo takie uproszczenia i uogólnienia nie doprowadzą do rozwiązania problemu, a jedynie nasilą konflikt i niezrozumienie sedna tego wszystkiego. Nie zgadzam się, bo uważam, że każda kobieta ma prawo i obowiązek sama określić, na co chce pozwolić, a na co nie. A kiedy jej zasady zostaną złamane, powinna dążyć do tego, żeby sprawca poniósł konsekwencje swoich czynów.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu