Człowiek 2.0 – Jak hackować swoje życie i wejść na wyższy poziom?

Klasyk mawiał: „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.”. Inny klasyk, uderzał z drugiej strony, twierdząc, że „Bez rozwoju jesteś w dupie.”. I chociaż te, na pierwszy rzut oka, zabawne stwierdzenia, mogą nie być brane na poważnie, to trudno nie zastanawiać się, do jakiego momentu w rozwoju człowieka doszliśmy.


Mam to szczęście (a zarazem pewnie jest to przekleństwo), że od zawsze interesowały mnie, pozornie bardzo odległe od siebie dziedziny. Bo trudno inaczej nazwać zainteresowanie jednocześnie medycyną, psychologią, sportem, technologią, marketingiem, publikowaniem w internecie i pewnie jeszcze kilkoma rzeczami, które teraz nie przychodzą mi tak szybko do głowy.

Stało się to moim przekleństwem, bo zdecydowana większość osób z mojego środowiska, wychodzi z założenia, że kluczem do rozwoju czy jakkolwiek rozumianego sukcesu, jest dopracowywanie jednej rzeczy do perfekcji. Tymczasem ja od zawsze wchodziłem w wiele różnorodnych tematów jednocześnie, szukając połączeń między nimi i wyciągając z każdego miejsca jak najwięcej wartości, żeby później ulepić z tego coś zupełnie nowego. Lepszego.

Przez bardzo długi czas, nie znalazłem potwierdzenia, że to co robię jest w jakikolwiek sposób słuszne. A jeżeli nie widzisz na drodze którą podążasz nikogo przed sobą i za sobą, to znaczy, że albo jesteś geniuszem, który robi coś przed wszystkimi, albo jesteś idiotą i robisz wszystko nie tak jak trzeba.

Okazuje się, że jest jeszcze trzecia opcja.

Może być tak, że inni ludzie są na tej samej drodze, ale zwyczajnie ich nie zauważyłeś, patrząc tylko na własne ślady stóp.

Trochę boję się używać tutaj słowa „rozwój”, bo przez ostatnie lata zostało ono odmienione przez wszystkie przypadki nie tylko w ustach ludzi, których szanujemy i lubimy, ale również w ustach tych wszystkich, którzy kojarzą się negatywnie. Kołczów, trenerów, mówców motywacyjnych czy samozwańczych ekspertów od ludzkiej psychiki, którzy swoimi wypowiedziami potrafią zbliżyć się bardziej do słynnego „Jesteś zwycięzcą!”, niż do czegokolwiek, co moglibyśmy potraktować poważnie.

Ale to właśnie rozwój jest czymś, od czego trzeba wyjść, kiedy chcemy rozmawiać o miejscu, w którym znalazł się dzisiaj człowiek.

Bo rozwój, a właściwie chęć rozwoju, definiuje to, którą drogą pójdziemy i to, czy na tej wybranej drodze zobaczymy kogoś więcej.

Rodzajów tych dróg, jest pewnie nieskończona ilość. Podobnie jak ich podziałów. Ja, na potrzeby tego tekstu, podzieliłem je na dwie główne kategorie. Pierwsza z nich zawiera te, które bazują na nauce, kompetencjach społecznych i tych wszystkich osiągnięciach człowieka, które nawet jeżeli nie są w stanie ze stuprocentową pewnością powiedzieć „Tak jest.”, to dają nam chociaż metody, jak nasze założenia możemy sprawdzać i weryfikować.

Druga kategoria, to drogi oparte na strachu, niepewności, braku zaufania i braku sposobu na weryfikację swoich pytań i obaw.

Na pierwszy rzut oka, od razu można stwierdzić, która z tych kategorii będzie lepsza i bardziej wartościowa. Ale już dużo mniej oczywiste jest to, że to właśnie ta druga jest dla nas naturalna i zawsze będzie występować częściej. Po pierwsze dlatego, że jest łatwiejsza, a nasz mózg z natury jest leniwy i szuka najprostszych rozwiązań, a po drugie dlatego, że doszliśmy do takiego momentu w rozwoju człowieka, że pytań i wątpliwości zaczęło być więcej niż odpowiedzi. Wartościowych odpowiedzi.

Ilość narzędzi, jakie w tej chwili pozwalają nam weryfikować informacje, jest ogromna. Dzięki internetowi, jesteśmy w stanie sprawdzić prawie wszystko i przy odpowiednim wysiłku, znaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Dokładając jeszcze trochę starań, trafimy na odpowiedzi prawdziwe.

Bo tych, które można by zaliczyć do kategorii „gówno prawda”, jest dużo więcej. Pisane są przez „ekspertów”, którzy nie mają pojęcia na dany temat, a swoje odpowiedzi bazują na post-prawdzie i pseudonauce. Dlaczego jest ich tak dużo i tak bardzo rzucają się w oczy? Bo dużo jest również pytań, na które nauka nie zna odpowiedzi, albo nie daje jej jednoznacznej. A ludzie potrzebują konkretów i wolą rozwiązania proste, bazujące na kontraście czarne – białe. I zawsze znajdzie się ktoś, kto – wbrew nauce – takiej odpowiedzi udzieli.

Patrząc na ogół społeczeństwa w którym żyjemy, ta prosta droga jest wybierana niebezpiecznie często. Niebezpiecznie często tworząc prosty i powierzchowny światopogląd, który nie dopuszcza do siebie tego, że bardzo często fakty są boleśnie inne, albo zamiast jednoznacznego stwierdzenia, prawdziwym będzie „nie wiadomo”, albo „to zależy”.

Dla ludzi szukających prostych rozwiązań, nauka, która nie jest w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi, przestaje być wiarygodna. I to właśnie jest miejsce, dla wszystkich tych, którzy bazując na niewiedzy, strachu i odwołując się do najprostszych instynktów, robią zawrotną karierę.

Oczywiście, ludzie bazujący na nauce też nie są tutaj bez winy, bo wyraźnie przegapili moment, w którym warto było powiedzieć jasno i wyraźnie: „Nie znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, ale próbujemy je poznać.”. Tymczasem zamiast tego, często pojawiało się milczenie, w którym lepiej odnaleźli się charyzmatyczni przywódcy ruchów, które z nauką nie mają nic wspólnego. I to oni dzięki wspomnianej charyzmie, i swego rodzaju zmysłowi do sprzedaży swoich poglądów, podbili serca wielu niepewnych i żyjących w strachu ludzi.

Gdzie jest w tym wszystkim nasz rozwój? Mam wrażenie, że stoimy dzisiaj na rozstaju dróg. Mamy do wyboru dwie wspomniane: łatwiejszą i trudniejszą. O łatwiejszej już napisałem. Czas wspomnieć o tej drugiej.

„Hackowanie” swojego życia może się wydawać pojęciem zupełnie abstrakcyjnym, ale jeżeli miałbym opisać je w maksymalnym skrócie, powiedziałbym, że jest to „ułatwianie sobie trudniejszej drogi”. To ciągłe staranie się i rozwijanie w wielu kierunkach. Szukanie rozwiązań, które opierają się na wiedzy i doświadczeniu. „Ulepszanie” swojego życia, poprzez nieustanną naukę, i chęć bycia lepszym człowiekiem. Człowiekiem zdrowszym, efektywniejszym, mądrzejszym, bardziej wrażliwym, więcej rozumiejącym czy bardziej kompetentnym.

To nie tylko ambicja i chęć bycia ponad innymi. To przede wszystkim chęć bycia lepszym dla samego siebie, dla najbliższych i wszystkich tych, dla których kontakt z nami jest czymś istotnym.

Smutna prawda jest taka, że niewiele osób dzisiaj to rozumie. Niewiele osób widzi podział, który w nas następuje i który jest nieodwracalny. Różnice, które powstają, będą niemożliwe do zniwelowania. Z jednej strony, pojawi się wiedza, nauka i chęć zmieniania rzeczywistości, a z drugiej strach, niewiedza i walka z wyimaginowanym wrogiem.

Historia, którą opowiedziałem na początku, nie jest przypadkowa. Są takie drogi, na których wydaje nam się, że jesteśmy sami. Obok widzimy tłumy idące beznamiętnie w innym kierunku. I czujemy się samotni. Czujemy, że nie jesteśmy na dobrej drodze. Ale jeżeli gdzieś w środku, obok tego wszystkiego, mamy wrażenie, że nasze działania są dobre, powinniśmy iść dalej i się rozejrzeć, a na pewno znajdziemy obok nas innych, którzy myślą podobnie.

Dzisiaj, robienie rzeczy trudnych i wymagających, nie jest popularne. Jako ogół, jesteśmy w dupie. Ale jeżeli zaczniemy się z niej wygrzebywać, możemy znaleźć się w tej grupie ludzi, którzy za jakiś czas – w przeciwieństwie do tych, którzy woleli rozwiązania proste – będą mogli powiedzieć, że było warto.

A ty co robisz, żeby żyć lepiej?

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu