Czy naprawdę warto kończyć studia?

Właśnie zakończył się mój ostatni dzień zajęć na studiach licencjackich. Minęły trzy lata, sześć semestrów, dziesiątki egzaminów i zaliczeń, i setki godzin spędzonych na zajęciach. I pomimo tego, że czuję jakąś ulgę i satysfakcję, że udało się dotrzeć do tego miejsca, to cały czas zastanawiam się, czy te wszystkie rzeczy, które mam już za sobą, były mi potrzebne.


Takie zastanawianie się, jest chyba nieodłącznym elementem życia każdego studenta. Szczególnie wtedy, kiedy zna się historie tak wielu sławnych, mądrych i wyjątkowych osób, które swoje studia rzuciło, albo w ogóle nigdy się na nie nie wybrało.

Weźmy takiego Steva Jobsa. Na pewno znasz jego historię. Nie skończył studiów, nigdy nie był jednym z tych idących prostą ścieżką kariery, miłych facetów. Mimo to osiągnął sukces, o jakim wielu może tylko pomarzyć. Stał się symbolem jednej z najbardziej rozpoznawalnych na świecie firm. Ikoną przemysłu elektronicznego.

W 2005 roku wystąpił przed studentami uniwersytetu Stanford podczas rozdania dyplomów. Może to dobrze, że było to dopiero rozdanie dyplomów, a nie dzień inauguracyjny, bo przecież inspirująca mowa człowieka, który osiągnął tak wiele rzucając studia, mogłaby zainspirować przyszłych studentów jedynie do rezygnacji.

Steve opowiedział wtedy trzy historie ze swojego życia.

Pierwsza z nich była o przypadkach. Kiedy podjął decyzję o rezygnacji ze studiów już po 6 miesiącach od ich rozpoczęcia, nie miał pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Nie wiedział tego również studiując, ale dopiero rzucenie zajęć pozwoliło mu szukać tego, co naprawdę go interesuje. Zaczął chodzić na inne zajęcia, uczył się kaligrafii. Pozornie nieprzydatna rzecz, zupełnym przypadkiem, podczas projektowania jego pierwszego komputera, pozwoliła mu stworzyć coś, co stało się wyznacznikiem stylu na długie lata. Kiedy zaczynał się tej kaligrafii uczyć, nie miał pojęcia, że mu się to przyda. Nie potrafił tego przewidzieć. Z perspektywy czasu, zwracając się do studentów podczas swojego przemówienia, stwierdził:

„Nie widzisz sensu pewnych rzeczy, jeżeli patrzysz w przód, ale zrozumiesz patrząc wstecz. Przypadki nabiorą sensu.”.

Nie myśl teraz, że tylko rzucając studia można dojść do takich wniosków. Nie. Trzeba po prostu spojrzeć z dystansu, a wtedy bardzo wiele rzeczy staje się jasne. Czasami, żeby nabrać tego dystansu, trzeba wszystko przerwać, wszystko zmienić i odwrócić o 180 stopni. A czasami wystarczy tylko zrobić krótką przerwę i wszystko sobie poukładać, żeby zrozumieć, że to co robimy i czego się uczymy, może w przyszłości zaowocować. Nawet jeżeli dzisiaj wydaje się głupie i zbędne.

Druga historia była o miłości i rozstaniu. W 1985 roku, dziewięć lat po założeniu Apple, Steve został wyrzucony ze „swojej” firmy. Stracił prace, którą kochał, ale nie stracił swojej miłości do branży komputerowej. Założył firmę NeXT, później kupił studio filmowe Pixar. Chyba nie muszę pisać, co było dalej. Pixar wyprodukował 12 świetnych filmów animowanych, a firma NeXT została kupiona w 1996 roku przez Apple. Rozstanie i powrót. A w międzyczasie dalsze realizowanie swoich planów i wiara w to, że to co się robi ma sens i przyniesie korzyści.

Bardzo łatwo jest mówić, że trzeba robić coś co się kocha komuś, kto już to coś w swoim życiu znalazł. W rzeczywistości, to dużo bardziej skomplikowane. Trzeba popełnić naprawdę wiele błędów, spróbować wielu rzeczy i nie raz zostać oskarżonym o tzw. „słomiany zapał”, żeby w końcu znaleźć tę jedną albo kilka właściwych rzeczy. Kiedy miałem iść na studia, wydawało mi się, że to jedyna właściwa droga. Że muszę zrobić dokładnie tak, a każde zwątpienie i rezygnacja będzie równoznaczna z porażką.

Miałem to szczęście, że nie zrezygnowałem, nie poddałem się, ale dzisiaj wiem też, że gdyby nawet tak się stało, nie byłoby to dla mnie porażką. Człowiek dojrzewa i zaczyna rozumieć więcej rzeczy, a jedną z nich jest świadomość tego, że nie ma jednej dobrej drogi, jednego dobrego rozwiązania, jednej racji i jednej prawdy. A jeżeli coś naprawdę sprawia, że stajemy się bardziej nieszczęśliwi i się męczymy, to można z tego zrezygnować i świat się nie zawali.

Poznałem wiele osób, które ze studiów rezygnowały, zmieniały kierunek, poprawiały maturę, żeby dostać się gdzieś indziej. I takie decyzje, poświęcenie czy determinacja, są dużo więcej warte niż decyzja o pozostaniu w miejscu, które nic nam nie daje i nie jest tą rzeczą, dzięki której jesteśmy w stanie stwierdzić: „Kocham to, co robię.”.

Trzecia historia była o śmierci. W pewnym momencie życia, Steve zrozumiał, że trzeba przeżywać swoje życie tak, jakby miało się za chwilę zakończyć. Rok wcześniej wykryto u niego raka trzustki, lekarze dawali mu kilka miesięcy życia. Tego samego dnia, na kolejnym badaniu okazało się, że nowotwór da się operować. Guz usunięto i wydawało się, że wszystko jest już w porządku. Dzisiaj wiemy, że tak nie było, bo zaledwie 6 lat po swoim przemówieniu, Steve Jobs zmarł właśnie z powodu nowotworu trzustki.

Życie ze świadomością, że nie jesteśmy nieśmiertelni bardzo wiele ułatwia, ale jest też bardzo niebezpieczne. Pozwala mniej przejmować się wieloma problemami i skupiać się tylko na tym, co jest dla nas w życiu najważniejsze. Z drugiej strony, może zaprowadzić nas do zupełnego olewania życia, obowiązków i wszystkich celów, z błędną świadomością, że na koniec to i tak nie będzie miało sensu.

Z tych trzech historii możesz dowiedzieć się, że trzeba wierzyć w sens tego co się robi, robić to co się kocha i skupiać się dokładnie na tej jednej rzeczy, nie przejmując się tym, co nieistotne. Brzmi cholernie patetycznie i wydaje się zupełnie nieprzydatne, kiedy w widocznej perspektywie ma się nie całe życie, a najbliższy egzamin czy kolokwium. Bo właśnie tak jest, że najczęściej skupiamy się najbardziej na najbliższym zadaniu, najbliższym tygodniu, najbliższym roku, a i tak ciężko nam przewidzieć, co stanie się jutro.

Moja przygoda ze studiami nie zakończy się na tych trzech latach. Cieszę się, że nie zakończyła się wcześniej. To nie jest tak, że każdego dnia zastanawiam się, czy to co robię ma sens i czy nie powinienem być teraz gdzieś indziej. Większość czasu skupiam się na konkretnych zadaniach i nie rozmyślam nad górnolotnymi kwestiami. Ale sens studiowania i w ogóle szukania swojego miejsca w życiu polega na tym, żeby raz na jakiś czas sobie taki rachunek sumienia zrobić i nie iść ślepo jedną wytyczoną ścieżką, bo wcale nie jest powiedziane, że jeszcze chce nam się tą ścieżką iść.

Kiedy Steve Jobs w swoim przemówieniu rozpoczynał opowiadać swoją pierwszą historię, w dosłownym tłumaczeniu nazwał ją historią o „łączeniu kropek”. Te kropki, to nic innego jak ta każda przypadkowa rzecz, każda nauka, każda książka, każda piosenka, film czy zajęcia na studiach. Osobno, te rzeczy mogą się wydawać bezsensowne i nieprzydatne – i tak często dzieje się w przypadku studiów. Ale kiedy się te wszystkie kropki połączy, utworzą one całość, która nas ukształtowała. Dlatego we wszystkim trzeba widzieć wartość i naukę. Nie trzymać się kurczowo, ale raczej czerpać i korzystać.

I nie trzeba mieć czterdziestu lat, żeby to zrozumieć. Nie trzeba mieć skończonych studiów. Nie trzeba też z nich rezygnować. Nie trzeba być Stevem Jobsem.

Na każdym etapie życia można zauważyć, że to co czasem wydaje się bez sensu, z czasem zacznie układać się w jedną całość. Jeżeli do znalezienia tego, co się w życiu kocha, doprowadzają nas porażki, to trudno nie odnieść wrażenia, że były nam potrzebne.

I mam wrażenie, że to właśnie etap studiów, jest etapem poszukiwania, próbowania, przeżywania, popełniania błędów, tworzenia swoich projektów. Jeżeli pomoże w tym ich skończenie – to super. Jeżeli trzeba będzie z nich zrezygnować – to też jakaś nauka. Najgorsze co można zrobić, to się nie zastanawiać i nie szukać, bo wtedy ten cały czas będzie tylko zmarnowany.


Jeżeli podobał ci się ten tekst, możesz docenić moją pracę i polubić fanpage na Facebooku. To dużo dla mnie znaczy.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu