Dlaczego kupujemy tyle rzeczy?

Jeżeli chodzi o stosunek do przedmiotów, ludzie dzielą się na dwa typy. Tych, którzy nie przykładają do nich większej wagi i są w stanie bez sentymentu wyrzucać i oddawać niepotrzebne rzeczy, i zbieraczy, którzy pomimo roku nieużywania jakiegoś przedmiotu, nadal utrzymują, że jest im potrzebny.


Niektórym oczy otwierają trudne życiowe doświadczenia, niektórym inni ludzie, sztuka, kultura. Mnie oczy otworzył dokument: Minimalism: A Documentary About the Important Things. Zrozumiałem, że nie dość, że jestem bałaganiarzem (o czym wiedziałem wcześniej), to jeszcze nie mam zielonego pojęcia jak wykorzystywać posiadane przez siebie rzeczy i jak ograniczyć ilość tych niepotrzebnych.

A tych zupełnie niepotrzebnych, okazało się bardzo dużo. Zrobiłem prosty eksperyment, do którego zachęcam każdego. Popatrzyłem na swoje rzeczy i zastanowiłem się, których nie użyłem ani razu w ostatnim roku. To takie kryterium do wyboru tych rzeczy, które na dobrą sprawę prawdopodobnie są mi niepotrzebne, bo skoro nie użyłem ich przez ostatnie 12 miesięcy, to mogę założyć, że przez kolejne 12 też ich nie użyję.

Oczywiście w takim momencie pojawiają się wątpliwości, sentyment i dziwne przeświadczenie, że przecież to się może jeszcze przydać. Odpowiedź jest prosta. Najpewniej się nie przyda. W ten właśnie sposób wyrzuciłem naprawdę sporo rzeczy, bez których moje życie wcale nie zmieniło się na gorsze. Zyskałem za to dużo miejsca i świadomość podjęcia dobrej decyzji.

Ale w naszym nadmiarze rzeczy, nie chodzi tylko o wymiar czysto praktyczny. Prawda jest taka, że kupujemy za dużo rzeczy, z których później nie korzystamy. I nie trzeba mieć 40 lat, żeby dojść do takiego wniosku.

Dzisiaj dostępność, niskie ceny i olbrzymia ilość reklam, skutecznie zachęcają nas do zakupu. Kupujemy więcej i częściej. Tańszych i zazwyczaj gorszych jakościowo rzeczy. I chociaż nikt nie ma prawa nikomu zaglądać do portfela i mówić, że wydaje niepotrzebnie pieniądze, to jednak nie da się uciec od wniosku, że moglibyśmy sporo zaoszczędzić, gdyby tylko powstrzymać w sobie głód ciągłej konsumpcji, do której jesteśmy już przyzwyczajeni.

Kiedyś ktoś powiedział mi, że nie stać go na tanie rzeczy. To taki paradoks, ale bardzo łatwy do wytłumaczenia. Droższe i często lepsze jakościowo rzeczy, starczają na dłużej i w dużo lepszy sposób jesteśmy w stanie je wykorzystywać. Dlatego na przykład kupienie jednej pary droższych butów, które nie zniszczą się przez kilka lat, jest lepszym rozwiązaniem niż kupowanie nowej pary tańszych raz do roku.

Trzymając się tego tematu, ostatnio dostałem też mocną ripostę. Mój znajomy powiedział, że chciałby mieć w przyszłości pięć samochodów. Zapytałem go, po co mu pięć samochodów, skoro może mieć jeden lepszy, a i tak nie będzie w stanie jeździć pięcioma jednocześnie. W odpowiedzi zadał mi pytanie, po co mi pięć par butów, skoro chodzę tylko w jednych jednocześnie. I chociaż to porównanie może wydawać się trafne, to jednak mówimy tutaj o dwóch różnych poziomach. W końcu samochód, szczególnie drogi, dalej jest traktowany w niektórych kręgach w naszym kraju jako dobro luksusowe. Buty już nie.

Z drugiej strony kuszą te super-tanie i wątpliwej jakości produkty, które jesteśmy w stanie sprowadzać z zagranicy kilkoma kliknięciami myszki. Głównie są to produkty z Chin: elektronika, ubrania, kosmetyki. Wszystko kupowane za grosze w ogromnych ilościach. Jasne, nie zawsze oznacza to gorszą jakość, ale jednak w większości przypadków tak jest. W przypadku takich zakupów, decyzje najczęściej są spontaniczne, podyktowanie łatwością złożenia zamówienia, najczęściej darmową przesyłką. Spontaniczne, może oznaczać tutaj zupełnie nieprzemyślane.

To co najbardziej dało mi do myślenia, to fakt, że nasze zakupy jednak najczęściej podyktowane są zmieniającymi się trendami i bardzo dużą ilością reklam zachęcających do zakupu, a nie realną potrzebą korzystania z czegoś. Firmy zachęcają nas do zakupu na wszelkie możliwe sposoby, często manipulują odbiorcami, wmawiając, że ciągłe podążanie za modą i trendami jest koniecznością, a nie tylko jedną z wielu możliwości.

Zwyczajne zmniejszenie ilości rzeczy, zwiększa zapotrzebowanie na korzystanie z tych, które posiadamy. To pozwala wyrabiać dobre nawyki i ograniczyć potrzeby zakupowe do rzeczy najbardziej potrzebnych. Na dłuższą metę jest to rozwiązanie niezbędne dla każdego, komu zależy np. na losach tych wszystkich, którzy w warunkach uwłaczających człowiekowi, muszą te wszystkie rzeczy dla nas produkować. I tak, każdy krok do polepszenia tej sytuacji ma znaczenie. Zmiany zawsze zaczynają się od takich małych kroków.

Nie twierdzę, że teraz nagle mamy przestać cokolwiek kupować i wykorzystywać to, co już mamy. Nie twierdzę, że każdy musi pozbywać się od razu większości rzeczy ze swojego domu, rozpoczynając życie współczesnego ascety. Zacznijmy od czegoś prostego, co pozwoli budować lepsze nawyki. Reszta przyjdzie sama.

Traktujmy cokolwiek, co zwiększa świadomość w tym temacie jako coś wartościowego, bo nastawiony na ciągłą konsumpcję styl życia, prędzej czy później doprowadzi świat i nasze życie do niebezpiecznego podziału, w którym biedni staną się jeszcze biedniejsi, a bogaci oprócz pieniędzy, zostaną jeszcze z kupą niepotrzebnych rzeczy, które mogły nie powstać albo trafić gdzieś indziej.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu