Dziś prawdziwych mężczyzn już nie ma

Świat, na każdym kroku stawia przed nami jakieś oczekiwania. Pół biedy, jeżeli cały czas byłyby one takie same. W końcu ktoś wypracowałby jeden skuteczny schemat zachowań i po problemie. Ale tak nie jest. Oczekiwania i normy cały czas się zmieniają i nie jest łatwo za nimi nadążyć. Dlatego właśnie, coraz mniej na świecie „prawdziwych” facetów. Ja sam nim nie jestem.


Jeżeli komukolwiek wydawało się, że to kobiety są „słabą płcią”, to niech jak najszybciej wybije to sobie z głowy. Serio. Tak naprawdę, słabi są mężczyźni. Bo ulegają najprostszym z możliwych instynktów, zmieniając swoje zachowania i charakter, tylko po to, żeby zaimponować kobietom i spełnić ich oczekiwania.

Jesteśmy jak małpki w zoo, które za kawałek banana rzuconego przez przechodnia, są w stanie przez cały dzień robić fikołki, albo inne sztuczki, które w normalnych warunkach, dla normalnej małpki byłyby uwłaczające. Ale kiedy się o coś walczy, kiedy trzeba się dostosować dla nagrody, nic nie jest uwłaczające i wszystkie swoje wartości można sobie wsadzić.

Mówi się, że przeżywamy kryzys męskości. Że nie ma już prawdziwych facetów. Tych silnych, odpowiedzialnych, wytrzymałych fizycznie i psychicznie, którzy twardą ręką będą bronić kobiety od wszelkiego zła tego świata. Że teraz to tylko frajerzy w rurkach, z dobrze ułożonymi włosami i kubkiem ze Starbucksa w ręku. Co ciekawe, twierdzą tak zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Ale to tylko wygląd. Prawdziwy kryzys, odbywa się w środku i dotyczy emocji, wartości i zachowania.

Wróćmy do małpek. To, że zmieniają swoje zachowania i starają się coraz lepiej spełniać oczekiwania innych, jest niczym innym jak próbą dopasowania się do otoczenia. Jeżeli muszę robić fikołki, żeby dostać banana, będę robił fikołki. Jeżeli mam zrobić coś innego, zrobię coś innego. A jak jest z mężczyznami? Jeżeli kobiety oczekują ode mnie siły i męstwa, będę silny i męski. Wystarczy znać oczekiwania, żeby zacząć się do nich przystosowywać. Tak działa nasz instynkt. Na końcu czeka nagroda.

Ale jeżeli to kobiety zapowiedziały kryzys męskości, oczekując konkretnych rzeczy, które przestały dostawać, to oznaczać musi, że mężczyźni przestali dopasowywać się do oczekiwań. Zamiast tego podążają jakąś nową ścieżką, na końcu której wcale nie ma tej upragnionej nagrody.

Wszystko rozbija się o emocje.

Umiejętne radzenie sobie z emocjami, nie jest mocną stroną twardzieli, za którymi szaleje większość kobiet. W ogóle świadomość tego, co dzieje się w naszym umyśle, jak to kontrolować i jak wyciągać wnioski, wymaga innego, bardziej wrażliwego spojrzenia na świat, które do tej pory było zarezerwowane tylko dla kobiet. Mężczyzna w tym czasie musiał ciężko pracować, zapewniać bezpieczeństwo i kontrolować wszystko wokół siebie. Tak było, ale wiele się zmienia.

Świadomość społecznej roli, którą ma wypełniać mężczyzna, została zupełnie przebudowana. Nagle okazało się, że kobiety też mogą i chcą pracować, też mogą i chcą być silne, przejmując rolę opiekuna rodziny, ale nie zmieniając swoich oczekiwań wobec mężczyzny. Z kolej mężczyzna może nagle zacząć szukać swojej wrażliwości, pracując nad swoimi emocjami i psychiką, która przez wiele lat funkcjonowania zupełnie innego schematu, została zaniedbana i zeszła na dalszy plan.

Mamy kryzys męskości, bo w pewnym stopniu zaczęły zacierać się różnice pomiędzy społecznymi rolami kobiety i mężczyzny, ale jeszcze nie zaczęły zmieniać się wzajemne oczekiwania wobec siebie. Dla kobiety facet nadal ma być silny i męski – i część mężczyzn się do tego dostosuje. Część będzie tylko udawać, w środku czując, że jednak to do nich nie pasuje. A część od razu odpuści, ceniąc sobie bardziej zgodę z wewnętrznym „ja”, które widzi siebie w zupełnie innej roli.

Kiedyś, mężczyzna nie mógł płakać, nie mógł mieć wątpliwości, nie mógł okazywać słabości. Dzisiaj tych rzeczy nie da się całe życie ukrywać pod twardą skorupą, maską twardego faceta. Mamy świadomość, że jest to niszczące i źle wpływa na naszą psychikę, dlatego coraz lepiej sobie z tym radzimy, zmieniając wzorzec męskości.

Gdybym miał wpisywać siebie w „klasyczny” wzorzec męskości, pewnie nie udałoby mi się do niego dopasować. Bo pewnych oczekiwań bym nie spełniał, inne spełniał z nawiązką, a do tego musiałbym dopisać dużą dawkę wrażliwości i potrzeby zrozumienia siebie, która do schematu by nie pasowała.

Takich jak ja jest więcej i gdyby nie zastanawiać się nad tym głębiej, spokojnie można by nas wpisać na listę pt. „Kryzys męskości.”. Ale dzisiaj trzeba się zastanawiać i trzeba myśleć, w jaki sposób zmienia się świat i w jaki sposób zmieniamy się my. I do tego dopasowywać swoje oczekiwania, nie odwrotnie.


Jeżeli podobał ci się ten tekst, możesz docenić moją pracę i polubić fanpage na Facebooku. To dużo dla mnie znaczy.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu