Jeden wieczór

To zawsze jest jeden wieczór. Jeden, który pamięta się do końca życia. Jeden moment, w którym czujesz, że wszystko będzie dobrze. Nawet jeżeli nie będzie.


Zawsze będzie tak jak ma być i bliski jestem pogodzenia się z tym, że nie wszystko ode mnie zależy. Dziś jeszcze tego nie zrobię. Dziś wciąż mam ochotę miotać się i walczyć. Walczyć z wiarą, że to wszystko tylko moje błędy. To wszystko tylko moje złe decyzje, które sprawiły, że w ten jeden, jedyny wieczór czułem się bezpiecznie.

Nigdy nie zgadzałem się na kompromisy. W pewnych kwestiach muszę mieć jeden niezmienny cel i nigdy nie zadowalać się połową sukcesu. Wolę bardzo długo nie mieć nic i starać się zdobyć wszystko, niż stanąć w połowie drogi i cieszyć się z nagrody pocieszenia.

Tak właśnie jest z kobietami. Nigdy nie miałem nawet cienia myśli, że powinienem zmienić swoje wymagania. Nigdy nie zastanawiałem się, czy aby na pewno staram się o kobietę, która jest w moim zasięgu. Wiem, że wart jestem każdej, a kompromisy w tej dziedzinie są domeną mężczyzn słabych. Mężczyzn, którzy nie potrafią poradzić sobie ze swoją samotnością i ze strachu przed brakiem ciepła drugiej osoby, gotowi są zgodzić się na wszystko.

Nigdy nie byłem kimś takim. Nigdy kimś takim nie będę.

Tego wieczora czułem, że mogę wszystko. Powinieneś znać to uczucie, kiedy wiesz, że wszystko ułożyło się tak jak to sobie zaplanowałeś. To uczucie, które nie pozwala Ci dopuścić do siebie myśli, że to tylko jeden wieczór, jedna noc, jedna pełnia księżyca. Jutro wszystko przepadnie.

Jutro.

Jestem tu i teraz, a jutra nie będzie. Tak wiele czasu poświęciłem, żeby się tu znaleźć. Z nią. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie pamiętam jak była wtedy ubrana. Nie pamiętam jej zapachu. Nie pamiętam emocji na jej twarzy. Pamiętam tylko słowa i muzykę.

Pamiętam pocałunek. Pierwszy i ostatni. Wiarę w to, że od teraz wszystko już będzie dobrze. Od teraz mam wszystko i mogę wszystko.

Ty już wiesz, że to tylko jeden wieczór.

Minął rok. Nasze ścieżki znów się przecięły. A może to ja wskoczyłem na jej ścieżkę próbując chociaż na chwilę zatrzymać jej kroki? Może podłożyłem jej nogę, licząc na to, że kiedy będzie leżeć, podejdę do niej i opatrzę jej rany. Nie jako winowajca, a jako bohater.

Chciałem tylko zobaczyć jej twarz. Nie było w niej jednak już nic z tamtego wieczoru, nie miałem czego szukać.

I kiedy usiedliśmy na plaży, bez śladu uczuć z przed roku, obiecałem jej coś, co stało się moim początkiem. Coś co stało się jej końcem.

Za rok, gdy ludzie będą mnie czytać, a gdy Twoja historia zostanie opowiedziana, nigdy już nie wrócę myślami do tamtego wieczoru. Ciebie już nie będzie.

Ja będę kimś więcej.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu