Świat nie przygotował mnie do dorosłego życia. Ciebie też nie.

Świat mnie nie rozumie? Może. Czy ja nie rozumiem świata? Często. Ale wcale nie jest tak, że ja nie chcę się w nim odnaleźć. Po prostu nikt mnie do tego nie przygotował.


Dzisiaj mam dla ciebie smutną wiadomość. Okazuje się, że nie jesteś najmądrzejszą osobą na świecie. Nawet jeżeli tak ci się wydaje albo wydawało. Wiem co mówię, jakiś czas temu ja też tak myślałem.

Nie ma takiej magicznej granicy, po przekroczeniu której zaczyna się dorosłość. Kiedyś wydawało mi się, że dokładnie tak to działa. Że jest jeden moment, w którym jestem jeszcze dzieckiem, które nie ma pojęcia o świecie, a potem przychodzi wróżka i na pstryknięcie palcami, nagle staję się dorosły i wiem dużo więcej.

Jakie to by było cudowne, gdyby człowiek potrafił dorastać w prosty i bezproblemowy sposób. Ale nie, problemy muszą pojawić się zawsze.

Te pierwsze, poważne, zaczynają się wtedy, kiedy jako nastoletnie dziecko, zaczynasz zauważać, że cały świat jest do dupy. Podobno to się nazywa „młodzieńczy bunt”. Nie wiem, nie przechodziłem tego. Ze mną w ogóle nie było za wiele problemów, ale to jest opowieść na inny tekst. My zostańmy przy buncie.

Cały świat jest do dupy, chce nam zrobić krzywdę, dorośli są głupi, nie rozumieją nas, a my jesteśmy najmądrzejsi. Kto zna taki scenariusz? Nie musicie się przyznawać. Wiem, że go znacie. Ten cały bunt jest o tyle ciekawy, że kiedy patrzę na to z perspektywy osoby trochę starszej, wydaje mi się to dużo bardziej uzasadnione, niż wtedy kiedy ten etap przechodzili moi rówieśnicy.

Dzisiaj mam świadomość, że to naturalna kolej rzeczy. Że jest taki czas w życiu, że dostajemy ostro w łeb i budzimy się w zupełnie innym świecie, niż chcielibyśmy się obudzić. Okazuje się, że świat nie spełnia naszych oczekiwań, więc jest do dupy. Rodzice nie spełniają naszych oczekiwań, więc są do dupy. Szkoła tak samo. Logiczne, prawda?

Potem bunt przechodzi, bo okazuje się, że nie ma sensu walczyć z czymś, czego nie możemy za bardzo zmienić. Pozostaje się przyzwyczaić i zaakceptować to, co nas otacza. Koniec buntu, przechodzimy do następnego etapu.

Problemy na tym się nie kończą, później pojawiają się kolejne. Kończymy te magiczne osiemnaście lat i zaczyna nam się wydawać, że jesteśmy już dorośli. U niektórych zaczyna się to nawet wcześniej. To jest ten moment, w którym doskwiera nam coraz więcej rzeczy. Nie pasuje nam to, że musimy się jeszcze uczyć. Nie pasuje nam to, że mieszkamy jeszcze z rodzicami. Nie pasuje nam to, że nie mamy na nic kasy i chcielibyśmy ją już samodzielnie zarabiać. Nie pasuje nam to, że pojawiają się nowe obowiązki, do których nikt nas nie przygotował.

No właśnie, dorosłość. A czy do niej ktokolwiek nas przygotował?

Bardzo wielu młodych ludzi żyje tak, żeby się jakoś przez tę młodość prześliznąć. Żeby przejść przez nią niezauważonym, nie narobić sobie problemów i jak najszybciej wylądować na etapie dorosłości. I w tym tkwi największy problem.

Nie radzimy sobie. Wcale nie dlatego, że coś jest z nami nie tak. Po prostu nikt nie pokazał nam, jak sobie radzić.

Teraz jesteśmy dorosłymi dziećmi. Bez podstawowych umiejętności, których nie nauczyło nas życie. Umiejętności, które wynikają z setek błędów, setek doświadczeń i setek godzin spędzonych na zastanawianiu się, jaka jest nasza rola w tym świecie.

Nikt ci nie powie o tym, kiedy masz szesnaście lat. Wtedy masz też inne problemy. Później też pewnie nikt ci o tym nie powie, bo znajdzie się tysiąc bardziej zajmujących rzeczy. Ale prędzej czy później, musisz mieć świadomość tego, że w dorosłym i dojrzałym życiu, nie ma czasu na chodzenie po omacku.

Nikt nie nauczy cię, że musisz umieć gospodarować swoim czasem. Nikt nie nauczy cię, jak wielką wartość mogą mieć dla ludzi nawet małe pieniądze. Nikt nie nauczy cię, że trzeba w życiu wiedzieć, czego się chce. Nikt nie nauczy cię, że dojrzałość to coś więcej niż liczby określające wiek. Nikt nie nauczy cię rozmawiać z innymi ludźmi i ich rozumieć.

Nikt nie przygotuje cię na to, że nie zawsze wszystko będzie tak, jak sobie zaplanujesz. Nikt nie przygotuje cię na to, że spotkają cię w życiu porażki najgorsze z możliwych. Nikt nie przygotuje cię na stratę i odrzucenie.

Tylko ty możesz się tego nauczyć i się na to wszystko przygotować. Tylko ty. Samodzielnie.

I gdybym wiedział o tym wcześniej, pewnie byłbym dzisiaj w innym miejscu niż jestem. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to wcześniej mógłbym się tym podzielić z innymi. Jeżeli umiesz uczyć się na cudzych błędach, to proszę, pokazuję ci mój. Weź go i coś z nim zrób.

Może, kiedy już o tym wiesz, będzie ci łatwiej przygotować się do dorosłego życia. Samodzielnie. Świadomie.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu