Tekst, którego nie chcesz przeczytać

Nie wiem dlaczego tu jesteś i co tobą kieruje. Przecież ostrzegałem. Zapewniam cię, że jest to tekst, którego nie chcesz przeczytać. Masz jeszcze szanse się wycofać.


Są takie myśli, którymi opieram się na tyle długo, że zaczynają powoli wydrapywać dziurę w mojej głowie, szukając drogi wyjścia. To takie myśli, które ty pewnie nazywasz pomysłami, albo ideami. Dla mnie to tylko niezwykle irytujące i utrudniające życie impulsy nerwowe, które składając się w jedną całość, nie pozwalają mi zapomnieć o swoim istnieniu. Tak jakby usilnie chciały mi przekazać „Hej, jesteśmy tutaj, zwróć na nas uwagę!”. A ja nie zwracam. Do czasu.

Mozolne skrobanie gdzieś z tyłu głowy, zmienia się w rozpaczliwe i chaotyczne rozdrapywanie wszystkiego wokół. To ten moment w którym ulegam i wypuszczam ze środka kilka z nich. Przyjemnie, jak przyjemnie wypuszcza się z płuc papierosowy dym, w chłodny zimowy wieczór. Niezliczoną ilością połączeń przechodzą przez wodnista galaretę, do ramion, przedramion, rąk i palców, żeby wylądować w końcu na płaskich przyciskach klawiatury mojego komputera. A później tutaj.

Teraz gdzieś przed oczami masz mnie – piszącego. Przelewającego myśli na papier, a właściwie na świecący niebieskim światłem ekran komputera. Mam wrażenie, że kiedyś ci, którzy pisali, byli bardziej wyjątkowi. Dlatego, że ich myśli przechodziły przez maszynę do pisania. Magia. Dzisiaj mamy komputery. Wszyscy jesteśmy tacy sami.

Na początku powiedziałem, że nie chcesz tego przeczytać. Teraz powiem ci dlaczego.

Chcę zburzyć twoją koncepcję świata. Sprowokować cię do myślenia. Dlatego będę brutalny. Może po tym co przeczytasz odwrócisz się ode mnie i nigdy tu nie wrócisz. Zrozumiem to. Jeżeli zostaniesz, uznam cię za kogoś wyjątkowego. Bo póki co…

Póki co, jesteś dla mnie nikim. No może prawie. Jesteś cyferką na wykresie, który śledzę właśnie w tym momencie, kiedy czytasz te słowa. Jesteś cyfrą, którą doliczę do innych cyfr pojawiających się przed i po tobie. Nie znam cię, nie wiem kim jesteś. Możesz być dla mnie być kropką na mapie, niczym więcej.

Jestem twórcą. Tym, który przelewa tutaj swoje myśli i oczekuje, że ty na nie zareagujesz. Przeczytasz, polubisz, udostępnisz. Napiszesz w komentarzu: „Świetny tekst!”, albo „W punkt!”. Na to czekam, tego pragnę, to mnie napędza i mówi mi, że te wszystkie minuty spędzone nad klawiaturą i to całe nieprzyjemne drapanie wewnątrz mojej czaszki ma jakiś sens.

Ale dalej, na dłuższa metę, jesteś dla mnie nikim.

Może mi ufasz, bo ja tego oczekuję. Ale dlaczego ufasz komuś, kto ma cie tutaj tylko po to, żeby doliczyć twoją obecność do obecności kogoś innego i setki kolejnych osób? Dlaczego ufasz komuś, kto jeszcze zanim zacznie uwalniać swoje myśli, ma dla ciebie konkretny plan? Wie, kim dzisiaj w tym planie będziesz.

Nie ufaj ślepo tym, którzy myślą, że zawsze mają rację. Nie myśl sobie, że to co od nich dostajesz, zawsze dostajesz bezinteresownie. Na świecie jest dzisiaj tyle głupoty i manipulacji, że zaufanie to waluta cenniejsza od pieniądza. Dlatego też – proszę cię – nie ufaj mi. To będzie moja pokuta i poświęcenie. Bo jeżeli wszyscy ci, którzy prezentują dzisiaj swoje myśli i nazywają siebie twórcami, mają być równi, to mi też nie możesz ufać.

To, kim będziesz dla mnie, jest zupełnie bez znaczenia. Liczy się to, kim będę dla ciebie. Liczy się to, czy zmuszę cię do poszukiwania i myślenia, czy będę chciał być guru, którego prawdy można tylko czytać i przyjmować bez zająknięcia. Nie jestem i nie będę, wyznacznikiem jednej, jedynej prawy. Będę głosem. Jednym z wielu.

Jeżeli ktoś chce, żeby zaufać mu bezgranicznie i wierzyć w każde słowo, jest niebezpieczny. Ale takich tutaj wielu. Witaj w dzisiejszym świecie, w którym każdy może korzystać z klawiatury i przycisku „opublikuj”. Jeżeli ufasz komuś, kogo irytujące myśli z tyłu głowy każą napisać o tym, że szczepionki na pewno powodują autyzm, bo koleżanka ciotki tego doświadczyła, to pamiętaj, że ufasz komuś, dla kogo jesteś tylko cyfrą. Jak się teraz czujesz? Może warto poszukać innego głosu?

Nie wszystko co tu przeczytasz będzie prawdą. Pamiętaj o tym. Bierz to, czego potrzebujesz, a całą resztę konfrontuj ze sobą i swoimi wątpliwościami. A dla mnie to pisanie, tak jak teraz, będzie przyjemne.

Jak dym wypuszczany w chłodną zimową noc…

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu