Nie chcę już narzekać na swoje marne życie

Kluczem do większego doceniania swojego życia, jest zdobywanie nowej perspektywy. Czasami tak odległej, że jej pojawienie się w naszym świecie, wydaje się zupełnie nieprawdopodobne.


Deszcz zaczyna padać coraz mocniej, lodowaty wiatr nie daje zapomnieć o tym, że to już jesień, a za parę dni nawet w Polsce Centralnej może spaść śnieg. Stalowe ciągi po chwili robią się całkowicie mokre i wyślizgują się z rąk do tego stopnia, że do ich utrzymania niezbędne wydają się specjalne rękawiczki pokryte gumą. Gołe dłonie bardzo szybko męczą się i wychładzają od dotyku zimnego metalu.

Musisz jechać dalej, odpychać się, bo to jedyny sposób żeby się przemieścić. Przejeżdżamy przez podest, próg i mokry od deszczu podjazd ze schodami. Przejeżdżamy przez trawnik, chodnik i wjazd do budynku. Utrzymujemy balans na dwóch kołach, bo bez tego nie da się pokonać barier architektonicznych w postaci progów, krawężników i wystających płyt chodnikowych. Ręce męczą się bardzo szybko. Ktoś kto nie trenuje, po kilkudziesięciu minutach może mieć dosyć. Całe ciało jest napięte, a ja czuję, że oszukuję, bo żeby utrzymać balans na dwóch kołach, napinam mięśnie nóg. Oni tego nie mogą zrobić.

Kilka osób się przewraca, nie daje rady. Inni radzą sobie dobrze, sprawnie. Czarny żart, że mają predyspozycje. Wszystko wydaje się być dobrym sprawdzianem, treningiem, zabawą. Ciężko przechodzą mi przez gardło słowa, że to „ciekawe doświadczenie”, bo owszem, może i jest ciekawe, ale tylko dopóki możesz w każdej chwili wstać i żyć dalej normalnie.

Jak wygląda świat z perspektywy osoby jeżdżącej na wózku? Inaczej. Nie da się tego zrozumieć oglądając filmy i czytając książki. Nie da się tego zrozumieć, znając tylko teorię, która może nas wstrząsnąć, zasmucić i wzruszyć, ale nigdy nie da nam pełnego obrazu. Nawet rozmowa z kulawymi (bo tak sami siebie nazywają ludzie na wózkach) i kilka godzin spędzonych na wózku, nie pozwolą tak naprawdę poczuć tego, co czują oni. Ale właśnie to doświadczenie jest najbliższe prawdzie, bo najlepiej pokazuje trudności, z jakimi trzeba się w takiej sytuacji na co dzień zmagać.

Zdrowi ludzie boją się tych na wózkach. Nie potrafią się w ich obecności zachować. Nie wiedzą kiedy pomóc, jak rozmawiać i co zrobić, żeby taki kulawy czuł się jak normalny człowiek, a nie jak małpka w ZOO. Większość osób po prostu nie rozumie problemów i wyzwań, jakie niesie ze sobą funkcjonowanie na wózku. Nie rozumie i często nie chce zrozumieć.

A przecież żyjemy w kraju, w którym prawie 15% obywateli, to osoby z niepełnosprawnością. Potrafimy walczyć o prawa i szacunek dla imigrantów i uchodźców, walczymy o prawa mniejszości seksualnych, a często mamy zwyczajnie w dupie to, czy wybudowany przy nowym chodniku krawężnik, jest na tyle niski, że można przez niego przejechać na wózku. Albo czy w szkołach i urzędach są podjazdy. Po to żeby osoby, które każdego dnia walczą o swoją samodzielność, nie musiały ze wstydem i rozczarowaniem narzekać na to, że ktoś nad takimi rzeczami się nawet nie zastanawia.

Nie chcę już narzekać na swoje życie. Nie chcę już mówić, że coś mi nie odpowiada i coś nie pasuje. My nie zastanawiamy się nad tym jak żyjemy. Chcę skorzystać z toalety? Korzystam z toalety. Chcę wziąć prysznic? Biorę prysznic. Chcę jechać na wycieczkę? Jadę na wycieczkę. Nie muszę zastanawiać się nad tym, czy w jakimś miejscu będę miał windę albo podjazd, albo nad tym, czy kierowca autobusu będzie miał na tyle dobry dzień, że zechce otworzyć mi specjalną klapę, po której będę mógł wjechać do środka. Nie zastanawiam się, czy minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby opróżnić pęcherz, bo przecież czuję kiedy chce mi się iść do łazienki. Kiedy jesteś na wózku, każda rzecz nad którą kiedyś nie musiałeś się zastanawiać, staje się ogromnym wyzwaniem. Którego inni nie rozumieją.

Nie chcę już narzekać na swoje życie, bo chcę czuć wdzięczność. Za wszystko to, co mogę robić nawet się nad tym nie zastanawiając. Chcę czuć wdzięczność za to, że mogę – nie muszę – zrobić coś ze swoim życiem i uczynić je wyjątkowym. Ja naprawdę nie muszę walczyć, są inni, którzy walczą mocniej. Ja mogę po prostu być, bo mam łatwiej. Chcę tę łatwość wykorzystać, na zrozumienie problemów innych.

To chyba całkiem dobry plan.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu