Z dziennika #1 – Po co mi te plany?

Mówienie o własnych planach, najbardziej śmieszy mnie w takie dni jak dzisiaj, kiedy uświadamiam sobie, że wystarczyło zaledwie kilka miesięcy aby moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wbrew planom, wbrew przewidywaniom i wbrew rzeczywistości, która zdawała się pisać zupełnie inny scenariusz.



Dzisiaj mogę otwarcie powiedzieć: 10 minut mojego życia i jedna szybka decyzja, zadecydowały o tym, że zmieniło się prawie wszystko. Tyle z moich planów.

Co innego z marzeniami, które w pewien sposób dopiero w tamtym momencie zaczęły się spełniać, powodując powstawanie kolejnych marzeń na kolejne miesiące.

No i jeszcze to, że miałem juz poczucie, że na wielkie zmiany przyjdzie mi jeszcze długo poczekać, tak sobie to bezpieczne gniazdko w głowie uwijałem. I trochę, a nawet bardzo fajnie, że kolejny raz nie miałem racji, bo cechą młodości powinna być chociaż odrobina ryzyka, której się tak mocno wystrzegałem. Ale w końcu mogę powiedzieć: Cześć, to ja, zaryzykowałem. Póki co do przodu.

Jestem w nowym miejscu, w nowym życiu, z nową nadzieją i nowym strachem i spora dawką pustki, bo takie są zmiany.

Ale hej, w końcu to ja wyszedłem na spotkanie pierwszy, nie czekałem, nie kalkulowałem. I gdybym dzisiaj miał to podsumować, to powiedziałbym: Więcej celów, mniej planów. Więcej działania, mniej kalkulacji. A kiedy nie idzie, kiedy nie idzie…

…Tylko spokój może nas uratować proszę Państwa, tylko spokój.


 

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu