Zmiany, zmiany, zmiany…

Niesamowite jest to uczucie, kiedy po bardzo długim czasie wracasz do czegoś, co od kilku lat było dużą częścią twojego życia. Lubię powroty. Ale lubię też zmiany. A powroty ze zmianami muszą oznaczać już wejście na zupełnie inny poziom.


Jest kilka rzeczy, które dosyć mocno zawsze blokowały mnie przed podjęciem jakiejś decyzji. Wpływ otoczenia, brak wiedzy, brak czasu albo strach. Ten ostatni wydawał mi się ostatnio najbardziej istotny, bo chociaż od dłuższego czasu czegoś chciałem i na coś czekałem, to właśnie strach powstrzymywał mnie przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Kiedy w końcu pojawiła się odwaga, idealny układ wydarzeń i szansa, którą dostałem – wylądowałem w zupełnie nowym miejscu, z nowymi planami, z nową pracą i olbrzymią dawką ekscytacji „Co będzie dalej?”.

To właśnie te zmiany i dorosłość, która zapukała do moich drzwi, wreszcie się o mnie upominając. Ja mam wrażenie, że trochę jej unikałem, chociaż nie jestem żadnym wyznacznikiem pokolenia, w którym znam osoby, które już dawno zaczęły radzić sobie same i takie, które jeszcze długo nie mają zamiaru tego robić.

Z (pewnie mocno przesadzonego) poziomu „co ma być to będzie” przeszedłem do „dostajesz szansę, nie spierdol tego” i bez większego zastanowienia postanowiłem się jej złapać. To jest zmiana, której potrzebowałem nie tylko dlatego, żeby zacząć nowe, mocno różniące się od poprzedniego, życie, ale też dlatego, że chciałem i nadal chcę udowodnić sobie, że potrafię wciąż z doskonałym skutkiem próbować i sprawdzać się w nowych rzeczach.

Dlatego też trochę mnie tu nie było. Nie wiem czy to wypalenie, pauza, czy zmiana nastawienia, ale fakty są takie, że zupełnie nie miałem głowy do pisania. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie publikował czegokolwiek w krótszej (czterowersowej) formie na swojej drugiej stronie, ale jednak brak dłuższych tekstów, to brak który w pewnym momencie zaczął ciążyć i przeszkadzać.

Zmiana sytuacji życiowej, to moment w którym chciałem sobie wszystko uporządkować, ale zupełnie nie wiedziałem, gdzie w tym wszystkim powinien znajdować się ten blog. I czy w ogóle powinien się znajdować. Dzisiaj, po kilku tygodniach intensywnego zastanawiania się nad jego rolą, przekonałem się, że chcę nadal to robić. Pewnie w innej formie, może z nowymi tematami, ale chcę nadal w tym być.

Mam wrażenie, że droga którą mentalnie przeszedłem przez ponad 3 lata pisania, to podróż na zupełnie inny kontynent. Ja dorosłem, wy dorośliście (jeżeli jest tu ktoś kto czyta mnie od tak dawna) i w ogóle świat mocno się zmienił. Nie mam więc żadnych wątpliwości, że właśnie te zmiany doprowadziły do tego, że tematy, które siedzą mi dzisiaj z tyłu głowy, mogą w znacznym stopniu różnić się od tych, które wypływały ze mnie jakiś czas temu.

Co to w praktyce oznacza? Że ten blog też się zmieni, tak jak zmieniał się już kilka razy przez całą moją przygodę z pisaniem. Nie wiem jakie to będą zmiany, nie umiem ich dzisiaj nazwać i kategoryzować, ale wiem, że nastąpią i pewnie będzie je widać. Najważniejsze jest chyba to, że nadal będę w tym ja i moje spojrzenie na świat, ale również inspiracje innymi, którzy nieustannie wpływają na mnie, na moje zainteresowania, i poruszanie przeze mnie tematy.

Kończąc, dziękuję ci, że czytasz dzisiaj ten tekst, jesteś tutaj i może moje pisanie ma dla ciebie jakieś znaczenie. Dziękuję ci, jeżeli jesteś tu pierwszy raz i dziękuję ci, jeżeli masz zamiar wracać tutaj po więcej. To zawsze dużo dla mnie znaczyło i znaczy, nawet jeżeli długa nieobecność mogła świadczyć o czymś zupełnie innym.

Jestem ogromnie wdzięczny, że przeczytałeś mój tekst. Jeżeli chcesz wspierać moją pracę, zostaw komentarz albo lajka na Facebooku. Zachęcam Cię też do przeczytania innych moich tekstów, które znajdziesz poniżej. Do zobaczenia!

Close Menu